Adventure Race i inne takie'2006

Pomimo dobrego przygotowania do różnych imprez w roku 2006 nie poszły one przynajmniej w pierwszym półroczu zbyt zadowalająco.
Nasz - Wojtka i Tomka, start w Bergsonie nie był do końca udany. Skończyliśmy imprezę, niestety na dość dalekim miejscu. Nie ustrzegliśmy się wielu błędów - tym razem taktycznych. Tym bardziej są one bolesne bo inne mieliśmy nastawienie. Oczywiście nie bądźmy malkontentami. Impreza zaliczona i wykonana - co jest bardzo ważne.
Start do którego bardzo się przykładaliśmy niestety zakończył się na 2 PK. Tak właśnie zakończył się dla nas North Face. Niestety przypadłości żołądkowe i ogólne zatrucie jednego z członków teamu nie pozwoliło nam kontynuować rajdu dalej. A szkoda.
Po takim zakończeniu głównego prawdopodobnie punktu sezonu pozostał spory niedosyt i chęć zrealizowania jeszcze czegoś.
Najbliższa naszej siedzibie impreza pod nazwą Dymno dla Wojtka była dość łaskawa, natomiast ja poniosłem kompletną porażkę. Tak to bywa gdy się bardzo chce.
Wiedziony więc chęcią odkucia się ruszyłem na tzw. Kierat. Wszystko było doskonale dopóki nie dało znać o sobie kolano ... A więc porażka ...
Nie ma to jak fajna połówka roku !!!