Emmet Cross Country - Włocławsko Gostyniński Park Krajobrazowy'2005

Po 3 miejskich edycjach postanowiliśmy "zajrzeć" porządnie w teren. Na dodatek miała to być druga impreza tego samego roku. Wybór miejsca to pewnego rodzaju przypadek. Pewnego letniego dnia poruszaliśmy się rowerkami wraz z moją żoną i synem właśnie w okolicach Gostynina. Po kilku godzinach wesołej walki doszedłem do wniosku że fajnie byłoby w te piaski wprowadzić zawodników AR. Pomysłem podzieliłem się z Wojtkiem i wkrótce stało się jasne. Robimy tu imprezę. Pierwszy plan realizowany był w oparciu o Miałkówek. Trasa była rewelacyjna. Do głowy nie przyszło mi jednak że obiekt w którym chcieliśmy mieć bazę nie funkcjonuje zimą.
Nastały więc długie poszukiwania obiektu który by był łaskaw przyjąć nas wczesną zimą i na dodatek byłby otwarty. Trwało to nieco. Wreszcie podwoje otworzył dla nas Ośrodek Wypoczynkowy Mazowsze w Soczewce. Jak szeroko, to Ci którzy byli > wiedzą. A Ci którzy nie wiedzą, niech żałują. W każdym razie PRL - nadal żyje. Przepraszam za obiekt, ale niestety naprawdę nie było wyjścia. Kolejnym problemem były wszelkie uzgodnienia terenowe. Jeśli Nadleśniczy okazał się wspaniałym i wyrozumiałym gospodarzem to już Dyrektor Parku Krajobrazowego okazał się surowym i aktywnym "policjantem" miejscowych dóbr. Koniec końców wszelkie uzgodnienia zaspokoiły strony i w pełni prawa mogliśmy oczekiwać na rozpoczęcie imprezy.
Bogaty plan działań został nieco zachwiany przez pogodę; realia miejscowe i prognoza terminowa nie dawały szans na rozegranie konkurencji rolek. Z bólem serca musieliśmy je odwołać. Jak się potem okazało przewrotna pogoda zakręciła nas dokumentnie. Nie tyle rolki mieliśmy odwołać a raczej kajaki. Naszym zdumionym oczom okazało się zamarznięte jezioro Soczewka. Próby przebicia się przez skorupę były fatalne. Okazało się że góra możemy skorzystać z 300 - 400 metrów które na dodatek po dłuższej przerwie w pływaniu "zarastało" lodem.
Na starcie ostatecznie stanęło 52 zawodników. Na trasie extreme - 15 osób w kategorii M i 1 osoba w kategorii K; 10 zespołów 2 - osobowych w kategorii ST i 3 zespoły w kategorii MIXT. Na trasie hard - 6 osób w kategorii M. Na trasie speed -3 osoby w kategorii M i 1 osoba w kategorii M.
Długość i zadania tras po wszelkich korektach wyniosła odpowiednio jak poniżej. Trasa extreme: około 98 km> etap rowerowy - 41,5 km, etap zadaniowy - 7, 5 km w tym cross rowerowy dookoła jeziora, siatka wspinaczkowa, most linowy, trasa kajakowa ca 800 m; etap pieszy 49 km. Trasa hard: około 48 km> etap rowerowy - 24 km, etap zadaniowy - 2,3 km w tym siatka wspinaczkowa, most linowy, trasa kajakowa ca 800 m; etap pieszy 21 km. Trasa speed: około 29 km> etap rowerowy - 13km, etap zadaniowy - 0,5 km w tym siatka wspinaczkowa, mały most linowy; etap pieszy 16 km.
Ciekawostką na starcie trasy hard było korzystanie z elektronicznego systemu pomiaru czasu. Uczestnicy wyposażeni byli w małe czipy, na PK zaś były stacje dokujące. Jako że była to kwestia sprawdzenia funkcjonalności systemu, uczestnicy korzystali także z tradycyjnego systemu potwierdzania obecności. Jednakże wyniki próby są na tyle zadowalające że następne nasze zawody zapewne odbędą się w całości korzystając z systemu.
Pogoda na starcie kompletnie rozczarowała. Nie było wiatru, śniegu, mrozu ani deszczu. Fatalnie. Dopiero po kilku godzinach doczekaliśmy kilku zmian pogodowych i pewnej huśtawki temperaturowej. Nie tylko my organizatorzy to czuli, ale przede wszystkim uczestnicy.
Nie dość więc że pogoda w końcu stanęła na wysokości zadania to także ten płaski, lesisty i nieskomplikowany teren dał się we znaki. Nie było tak łatwo. A chyba przede wszystkim o to chodzi.
Wreszcie nastała godz. 10.30. Start ogłosił wystrzał rewolweru startowego. Zawodnicy trzech tras ruszyli w "tango", przekroczyli dwie poprzeczne drogi i zagłębili się w las. Nastał czas walki. Pierwszy punkt usytuowany był na drobnym wzgórku tuż obok resztek wieży triangulacyjnej. Tutaj stawili się wszyscy w komplecie i prawie w jednym czasie. Dopiero chwile potem uczestnicy trasy speed skręcili na południe, a pozostali do następnego punktu. Chwilę za nim z kolei zawodnicy z hard'a ruszyli na południe, a reszta dalej na zachód. Miałem przyjemność stanąć na 3-ce i obserwować kolejnych zawodników wdrapujących się rowerami na zdecydowane wzgórze. Walka była wspaniała.
Staliśmy tam razem z Panami z telewizji Canal +, były nawet próby zasięgnięcia opinii zawodników na temat imprezy, sportu i trasy. Nawet udane. Zobaczymy może w relacji. Następne punkt był bezobsługowy, usytuowany w głębokim lesie. Kolejna 5-ka z kolei na skraju lasu, tak położony aby przedostać się do niego przez dość specyficznie, ciekawie i ładnie ukształtowany teren. Z tego punktu doszły nas telefoniczne głosy o opóźnieniach osób i zamknięciu czasu. Jako że było to praktycznie w chwili zamknięcie i widać zdaje się że zaistniał tutaj błąd z wyznaczeniem czasu podjeliśmy decyzje o uznaniu zaliczenia tych osób. Tym samym w zestawieniu zanotowaliśmy dla nich czas zamknięcia punktu. Jak się okazało na następnym punkcie wszyscy zdecydowanie z dużym luzem wyprzedzili czas. Jednym słowem nasz błąd - bardzo, bardzo przepraszamy. W międzyczasie naturalnie trasy speed i hard zmieniały już to i owo w strefie zmian, walczyły już w biegu i męczyły się na odcinku pieszym.
Najlepsi z extreme naturalnie nałożyli się już na te kwestie. W międzyczasie nasi ludzie od wody w upiornym zmaganiu z lodem na jeziorze zdecydowali że nie ma szans na pływanie kajakiem po lodzie.
Trzeba było podjąć pilne decyzje. Wyszło tak. Trasa speed bez zmian. Trasa hard dostaje około 800 metrów walki z lodem i wodą na jeziorze - osiągnąć punkt i z powrotem. Trasa extreme dostaje dodatkową rundę rowerową wokół jeziora Soczewka + 2 punkty kontrolne, jeden błyskawicznie założony w szuwarach, drugi tak jak miał być na mostku na rzeczce; a potem te same 800 metrów kajakiem. Jako że decyzje były podejmowane na bieżąco, wkradło się pewne zamieszanie - mam nadzieję że nam wybaczycie.
Odcinek na jeziorze był rewelacyjny, mimo że krótki to dawał takie dźwięki i efekty że oj, oj.
Nastał zmrok. Powoli większość trasy extreme wyruszała na etap pieszy. Zwycięzcy speeda i harda odpoczywali już w spokoju. Błyskawiczne rozdanie dyplomów itp. Szczegóły na liście wynikowej. Gratulujemy serdecznie naturalnie zwycięzcom. Piotrowi Wittychowi - Terminatorowi trasy speed. Ekipie z Poznania pod wodzą Wojtka Grodzkiego za 1,2 i 3 miejsce. Ale nade wszystkim, wszystkim którzy startowali. Dziękuję i gratuluje!!
A bal naturalnie trwa dalej.
9-tka, 10-tka i 11-tka. Wiele ciepłych słów popłyneło o tym szlachetnie ułożonym punkcie, praktycznie tuż przy drodze, na sporym wzgórzu. Podobnież było tam wesoło. Przyznam szczerze że jadąc tam nocą samochodem, znając go doskonale, miałem kilka rozterek.
A także jak okazało się że dystans do 12-tki jest niezły to podobnież kilka osób bardzo się ucieszyło.
W międzyczasie peleton mocno się rozerwał. Z kolejnych punktów dochodziły nas informacje o dominacji teamu Bergson Beata Piętka itd. w dość obszernym składzie. Szyki nieco przerywał im zespół Entre.pl oraz kilku indywidualistów. Potem była małą przerwa i kolejne małe grupki oraz kilku indywidualistów. Tak gdzieś koło 19 tej organizatorzy osiedli na laurach, punkty zostały zapełnione obsługą, krótsze trasy skończone, etap zadaniowy spakowany. Jednym słowem git gitara. Jednakże spokój trwał tylko kilka minut. Po dostarczeniu obsługi na 19-tkę okazało się że powstały wątpliwości co do lokalizacji punktu. Wysoka Komisja ruszyła w teren. Błąd sięgał kilometra. Ale zapewniam że każdy mógłby się pomylić. Dawno nie widzieliśmy tak doskonale, idealnie dokładnie odwzorowanego terenu. Dobrze że pomyłkę wycieliśmy we własnym gronie. Bo jak się okazało czołówka była tuż, tuż.
O 21.30 na metę wbiegli Panowie z Bergsona. Wielki wspaniały sukces. Kilkanaście minut później Panowie z Entre. Niezła była ta walka ! Trzecia ekipa - też Bergson miał już wyraźną różnicę.
W międzyczasie pojawiły się pierwsze rezygnacje na trasie. Chłód, wyczerpanie, trudności terenowe, awarie sprzętowe. Na ile możliwości organizacyjne pozwalały pomagaliśmy w transporcie.
Koło 22 giej nastąpiło poważne załamanie pogody. Temperatura zeszła do - 2 stopni i nastała intensywna śnieżyca. Trwała około pół godziny. Z pewnością niektórym osobom na trasie i obsłudze dała się w znaki.
Jak już wspominałem stawka się mocno rozciągnęła. Teraz to po prostu wszystko miało już swoje znaczenie. Ze względu na zdecydowaną zmianę pogodową i na osoby które pokonały już ponad 80 % trasy podjeliśmy na wszelki wypadek decyzje o likwidacji limitów czasowych na ostatnich trzech punktach. Zarówno pogoda jak i trudności oraz determinacja zawodników upoważniała nas do tego.
Tym samym tuż około 2-giej w nocy zaczeliśmy ściągać obsługę z ostatnich punktów. Mimo namiotów i częstych zmian też nieźle dostali w "dupę". Tak więc zawodnicy którzy kończyli jako ostatni trasę tym samym niestety nie mieli możliwości zamienienia w głuchym lesie choć kilku słów z obsługą.
Koniec imprezy nastał w późnych godzinach nocnych, a w zasadzie nawet rannych. Podsumowanie i rozdanie nagród, dyplomów w spokoju już o 11 - tej w niedziele. Jak dla mnie super impreza. Niesamowita rywalizacja, wspaniali zawodnicy. Tak naprawdę to chyba najlepsza rywalizacja była w kategorii Mixtów. Można to zobaczyć w wynikach i w relacjach internetowych z imprezy. Podziwiam. Pozdrawiam wszystkich i do następnej imprezy.


plik do pobrania:

wyniki ostateczne.